O prawie 6 milionów złotych zmniejszył się w stosunku do 2025 roku kontrakt nowosolskiego szpitala na bieżący rok. To poważny uszczerbek w budżecie placówki. Dyrektor szpitala Jarosław Sieracki alarmuje, że wyceny procedur medycznych rozmijają się z rzeczywistością, ale – wiadomo – skutki tej sytuacji odczują przede wszystkim pacjenci.
Dyrektor J. Sieracki mówi wprost: kwoty, które NFZ płaci za leczenie pacjentów, nie pokrywają rzeczywistych kosztów. Prąd drożeje, materiały medyczne drożeją, rosną wynagrodzenia personelu – a stawki funduszu od tego nie zależą. Kiedy szpital „nadwykonuje” swój kontrakt, czyli leczy więcej pacjentów niż przewiduje kontrakt, NFZ nierzadko odmawia pełnej zapłaty. W efekcie w kolejnym roku kontrakt może zostać przyznany na niższym poziomie. To błędne koło, w którym tkwi większość polskich szpitali powiatowych.
Co to oznacza dla nas – pacjentów?
Przede wszystkim – dłuższe kolejki do diagnostyki. Badania takie jak rezonans magnetyczny czy tomografia komputerowa mogą być trudniej dostępne. Pacjenci czekający na badania, mogą stanąć przed jeszcze dłuższym czasem oczekiwania na wizytę czy wynik. Dlaczego? Szpital będzie musiał ściślej trzymać się limitów, bo przekraczanie ich oznacza straty, za które NFZ nie zapłaci.
Szpital w Nowej Soli działa, personel pracuje, nadal inwestuje i stara się zapewnić pacjentom jak najlepszą opiekę. Skąd szpital bierze pieniądze na sprzęt, skoro kontrakt jest okrojony? Między innymi z dobrowolnych wpłat gmin. Niedawno na oddział wewnętrzny trafił nowy ultrasonograf wart 300 tysięcy złotych. Sześć z ośmiu samorządów powiatu nowosolskiego dołożyło się do zakupu – łącznie ponad 250 tysięcy złotych. Dotacji odmówiły gminy Siedlisko i Bytom Odrzański.
To wymowny obraz. Szpital, który modernizuje oddziały, uruchomił nowy rezonans magnetyczny i przebudowuje lądowisko dla śmigłowców – jednocześnie musi zbierać „składki” od gmin, żeby kupić aparat USG. Dyrektor Sieracki szuka dodatkowych źródeł finansowania – między innymi przez współpracę z KGHM.
Jednak oznacza to, że system finansowania nie nadąża za rzeczywistością. Bez zmiany wycen procedur medycznych i sposobu rozliczania kontraktów przez NFZ – żadne lokalne wysiłki nie wystarczą. Problem nowosolskiego szpitala to problem całego systemu. I mieszkańcy Nowej Soli – oraz każdego innego powiatu w Polsce – zapłacą za to wydłużonymi kolejkami, ograniczonym dostępem do badań i niepewnością co do przyszłości swojej lokalnej lecznicy.

Nowa Sól to nie wyjątek. W Polsce jest tak wszędzie
Sytuacja nowosolskiej lecznicy nie jest odosobniona. To ogólnopolski problem – i to na ogromną skalę. Związek Powiatów Polskich opublikował w kwietniu 2026 roku raport „Szpitale powiatowe w kryzysie – analiza sytuacji finansowej w 2025 roku”. Dane są alarmujące. Na 207 przebadanych szpitali powiatowych tylko 19 zakończyło ubiegły rok zyskiem. Pozostałe 91 procent – na stracie. Łączna strata netto wszystkich badanych placówek przekroczyła 1,26 miliarda złotych. Strata na samej działalności podstawowej wyniosła ponad 1,86 miliarda złotych.
Średnia strata jednego szpitala? Około 6 milionów złotych. Tyle samo, o ile zmniejszono kontrakt szpitala w Nowej Soli. To nie jest zbieżność – to systemowa prawidłowość. Dlaczego szpitale tracą? Bo są całkowicie zależne od NFZ. Szpitale powiatowe nie mają praktycznie żadnych innych źródeł dochodu. Środki z NFZ stanowią średnio 93,8 procent ich przychodów. Gdy fundusz obcina kontrakt albo opóźnia rozliczenia – szpital nie ma żadnego „buforu”. Nie ma skąd uzupełnić braków.
Do tego dochodzą rosnące koszty. W 2025 roku koszty operacyjne wszystkich badanych szpitali przekroczyły 30,8 miliarda złotych. Prawie połowa tej kwoty – 48,8 procent – to wynagrodzenia personelu. Od 1 lipca 2026 roku czekają kolejne obowiązkowe podwyżki dla pracowników medycznych. Szpitale nie wiedzą jeszcze, czy NFZ przyzna na ten cel dodatkowe środki.
Długi rosną, a płacić nie ma z czego
Straty finansowe nie znikają – zamieniają się w dług. Aż 125 spośród 207 badanych szpitali miało w 2025 roku zobowiązania przeterminowane, czyli takie, których termin spłaty już minął. U niektórych sięgały ponad 10 milionów złotych. Według danych Ministerstwa Zdrowia szpitale publiczne działające w formule SPZOZ – takie jak nowosolski – miały łącznie ponad 4 miliardy złotych przeterminowanych długów. Prawie trzy czwarte tej kwoty to zadłużenie placówek samorządowych.
Szpitale radzą sobie tak, jak mogą: zaciągają kolejne zobowiązania, odsuwają spłaty w czasie. To jednak tylko odwleka problem – i go powiększa, bo dochodzą odsetki. 20–24 kwietnia 2026 roku szpitale powiatowe zorganizowały ogólnopolski „Czarny tydzień”. W proteście wzięło udział około 160 placówek. Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych ostrzegł, że „obecna polityka finansowania ochrony zdrowia doprowadza placówki do załamania i realnie zagraża bezpieczeństwu pacjentów”. Prezes związku Waldemar Malinowski ocenił, że przynajmniej 40 szpitali jest już zagrożonych upadłością.
Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że prowadzi dialog z dyrektorami. Proponuje konsolidację szpitali i przeprofilowanie oddziałów jako remedium na kryzys. W 2025 roku weszła w życie ustawa, która daje placówkom możliwość łączenia się bez ryzyka utraty kontraktu z NFZ. Na konsolidację przeznaczono 1,149 miliarda złotych. Luka w budżecie NFZ na 2026 rok wynosi jednak szacunkowo 18 miliardów złotych – i żadna reforma organizacyjna sama w sobie tej dziury nie zasypie.








