– Geriatria czy ZOL są konieczne, ale kluczowe jest ich późniejsze utrzymanie – podkreśla Jarosław Sieracki, dyrektor nowosolskiego szpitala i miejski radny. Kolejną barierą, jaką wskazuje, jest kadra. A raczej jej brak. W całym województwie lubuskim pracuje zaledwie kilku lekarzy geriatrów. Specjalizacja ta należy do najmniej popularnych – jest wymagająca, czasochłonna i relatywnie słabo wynagradzana. Bez specjalistów nawet najlepiej wyposażony oddział nie będzie w stanie funkcjonować.
Dyrektor Sieracki przyznaje wprost, że choć jest optymistą, to jest tego świadomy, że droga może być długa i pełna przeszkód. Otwarcie oddziału geriatrycznego lub ZOL-u w Nowej Soli wymaga przejścia przez procedurę zwaną IOWISZ (Instrument Oceny Wniosków Inwestycyjnych w Sektorze Zdrowia), która ma ocenić, czy dana inwestycja jest potrzebna i uzasadniona. Projekt musi zostać uwzględniony w wojewódzkim planie transformacji, a następnie uzyskać pozytywną opinię Narodowego Funduszu Zdrowia. Ale tu fundusz, mając deficyt rzędu kilkudziesięciu miliardów złotych, rzadko zgadza się na nowe świadczenia, skoro nie może w pełni sfinansować już istniejących. W praktyce to etap, który często blokuje nowe inicjatywy, zwłaszcza w warunkach ograniczonych środków.








