Obrady Związku Międzygminnego Eko-Przyszłość w Nowej Soli

Ludzie zapłacą więcej, a dostaną mniej. Eko-Przyszłość ścina usługi, a szefowi rośnie pensja

Mieszkańcy gmin zrzeszonych w związku Eko-Przyszłość płacą za śmieci 47 zł od osoby – to dużo. Od 2027 r. dostaną w zamian mniej: pomysły związku to ograniczenie odbioru opon, gruzu i mycia pojemników. A i tak od czasu do czasu ze związku wymykają się informacje, że będzie jeszcze drożej. Nową stawkę poznamy po przetargu. Tymczasem przewodniczący Związku Eko-Przyszłość Grzegorz Wiater, który zasłynął powtarzaniem kwestii, że nic nie może zrobić, zarabiać będzie ponad 20 tys. zł brutto miesięcznie po najnowszej podwyżce.

Z 32 do 47 zł w półtora roku

Najprostszy obraz problemu daje ciąg liczb. W 2023 r. mieszkaniec Nowej Soli płacił za śmieci 32 zł od osoby. Od października 2024 r. stawka skoczyła do 38 zł. A od 1 lipca 2025 r. – do 47 zł. To wzrost o niemal 50 procent w ciągu dwóch lat. Decyzję o podwyżkach podejmuje zgromadzenie Związku Międzygminnego „Eko-Przyszłość” – ciała, do którego należy 14 gmin z czterech powiatów: nowosolskiego, zielonogórskiego, wschowskiego i głogowskiego. To właśnie ten związek, a nie samorząd miejski ustala stawki dla mieszkańców.

Eko-Przyszłość jako związek międzygminny organizuje przetargi na wywóz odpadów dla wszystkich gmin członkowskich. Od lat wygrywa je jedna firma – PreZero Service Zachód z siedzibą w Kiełczu. Jak zwracają uwagę krytycy, do przetargów organizowanych przez związek zgłasza się tylko ona, co oznacza, że na lokalnym rynku panuje faktyczny monopol.

Efekt? Stawka jest wśród najwyższych w regionie lubuskim, a kolejny przetarg na wywóz śmieci wisi nad związkiem jak zapowiedź jeszcze większej podwyżki. Stawia to celowość istnienia związku Eko-Przyszłość pod dużym znakiem zapytania. Bo powstał po to, by było taniej. A tak się nie dzieje. Gdzie tkwi błąd? Sprawa od ponad roku elektryzuje sesje rady miejskiej, dzieli samorządowców i wywołuje listy otwarte. Co dokładnie się stało i dlaczego rachunek za śmieci rośnie tak szybko?

I tu mnożą się, cytowane przez mieszkańców, przykłady miejscowości z Polski, gdzie jest taniej. I pytania dlaczego inni potrafią, a u nas nie. I jak inni to robią, skoro u nas się nie da… I kto za to odpowiada.

Bilans problemu

Sprawa naszych cen nie jest odosobniona. Opłaty za odbiór odpadów wzrosły w wielu polskich miastach. Cena za śmieci w Nowej Soli to splot kilku zjawisk naraz. Ogólnopolskie przyczyny to wzrost płacy minimalnej, czy najnowsze regulacje jak, uruchomienie systemu kaucyjnego, który sprawił, że butelki PET i puszki aluminiowe – najcenniejszy surowiec wtórny – znikają ze strumienia odpadów komunalnych i trafiają do osobnego obiegu. To oznacza spadek przychodów sortowni ze sprzedaży tych surowców, a także wysokie koszty transportu odpadów do regionalnych instalacji. Poza tym brak pełnego wdrożenia systemu Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta ROP, w którym to producenci opakowań finansowaliby ich recykling.

Przyczyny branżowe to rosnące progi recyklingu i opłata marszałkowska. Do tego dochodzą zjawiska lokalne – monopol jednego operatora, sposób podejmowania decyzji przez związek, brak presji konkurencyjnej w przetargach. Mieszkańcy mają prawo czuć się sfrustrowani, bo płacą realnie więcej, a sposób komunikowania decyzji przez Eko-Przyszłość pogłębia poczucie, że dzieje się to ponad ich głowami. A to sprawa, która szczególnie wzburzyła opinię publiczną.

Bunt z Kolska i głosy o wyjściu ze związku

W czerwcu 2025 r. ośmioro radnych gminy Kolsko wysłało list otwarty wzywający do odwołania przewodniczącego  Eko-Przyszłości Grzegorza Wiatera i „realnej reformy” związku. Argumentowali, że nie kwestionują samej idei wspólnej gospodarki odpadami – tylko sposób, w jaki jest prowadzona. Wkrótce potem, 26 lutego 2026 r. Wiater po raz kolejny stanął przed radnymi tym razem Nowej Soli. Wnioskował o to przewodniczący rady Daniel Roguski. Dyskusja trwała trzy godziny. Grzegorz Wiater wielokrotnie powtarzał, że on nic nie może. Potem na sesji rady miejskiej padły sugestie, że miasto Nowa Sól powinno rozważyć możliwość wyjścia ze Związku, jeśli nie znajdzie on pomysłu na skuteczne działania.

Problem jednak w tym, że takie wyjście kosztuje. Statut przewiduje, że gmina występująca musi pokryć koszty działalności związku, w tym ewentualne straty, do końca roku kalendarzowego. Do tego dochodzi konieczność zbudowania od zera własnego systemu – przetargu, umowy z operatorem, PSZOK-u, deklaracji, kadry. Żadna gmina od 2012 r. tego kroku nie zrobiła.

Prezydent Nowej Soli Beata Kulczycka po pierwszej fali emocji sugerowała, że miasto rozważy opuszczenie Eko-Przyszłości. Potem deklarowała, że nowa stawka jest „bulwersująca”, ale ostatecznie miasto pozostaje w związku. Na sesji w lutym 2026 r. powiedziała wprost: „Ustaliliśmy, że nie będziemy ze związku wychodzić, bo pracujemy nad optymalizacją OPZ” – czyli opisu przedmiotu zamówienia w nadchodzącym przetargu, tak by „wyzwolić konkurencyjność rynkową”.

Cicha wojna w Eko-Przyszłości

Najgłośniejszy spór nie toczy się jednak na linii związek–radni, ale wewnątrz samego Związku. Od wielu miesięcy narastaj napięcie między prezydent Nowej Soli Beatą Kulczycką, formalnie przewodniczącą Zgromadzenia Związku, a wójt gminy wiejskiej Nowa Sól Izabelą Bojko, wiceprzewodniczącą Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Eko-Przyszłości.

Na czym polega różnica zdań? Przede wszystkim na pieniądzach. Grzegorz Wiater wielokrotnie powtarzał radnym, że jednym z głównych powodów podwyżek jest opłata marszałkowska – rosnąca składowa kosztów, którą Związek odprowadza do urzędu marszałkowskiego za każdą tonę odpadów trafiających na składowisko. Pośrednio wywołał wrażenie, że cena to wina urzędu marszałkowskiego. Gdy okazało się, pieniądze z opłaty trafiają do budżetu gminy wiejskiej, zrobiło się gorąco, bo powstało teraz wrażenie, że Gmina Nowa Sól się nie dzieli i korzysta z opłaty kosztem innych. Poirytowana wójt Bojko ostentacyjnie oświadczyła, że nie chce, by dodatkowe inwestycje związkowe – w tym rozbudowa infrastruktury do gospodarowania odpadami – obciążały tereny jej gminy i nie wyda między innymi zgody na rozbudowę składowiska.

Układ różnych napięć wynika także z tego, że włodarze poszczególnych gmin stosowali taktyczne nieobecności w głosowaniach w kluczowych i niepopularnych społecznie sprawach. Bojko nie pojawiła się na kluczowym głosowaniu w sprawie stawki 47 zł w maju 2025 r. wyszła z sali tuż przed głosowaniem. Betata Kulczycka zagłosowała przeciw. Ten manewr obu pań skomentował później ostro burmistrz Nowego Miasteczka Paweł Kozłowski, który zarzucił im populizm – jego zdaniem od marca 2025 r. wszyscy wójtowie wiedzieli, że stawka musi wzrosnąć, ale prezydent Beata Kulczycka, burmistrz Otynia Barbara Wróblewska, burmistrz Kożuchowa Alina Śmigiel i wójt gminy Nowa Sól Izabela Bojko nie chciały „brać odium” za niepopularną decyzję. Wójt Gminy Kolsko Iwona Brzozowska, która zagłosowała za podwyżką, również nazwała postawę koleżanek z innych gmin „populistyczną”.

Obrady Związku Międzygminnego Eko-Przyszłość w Nowej Soli
Obrady Związku Międzygminnego Eko-Przyszłość w Nowej Soli

Konflikt Kulczycka–Bojko nie jest zresztą zjawiskiem nowym. Obie panie ścierają się na różnych polach – ostatnio spektakularnie w sprawie współfinansowania budowy mostu, gdzie Bojko najpierw entuzjastycznie poparła pomysł na spotkaniu, a potem odmówiła w oficjalnym piśmie.

Ciekawe, co by się wydarzyło, gdyby zacząć publicznie rozmawiać o wspólnej budowie spalarni, która dałaby szansę na realne obniżenie stawek za śmieci w dłuższej perspektywie. Żaden z samorządowców nie chciałby wybudować takiej instalacji u siebie, bo obawiałby się radykalnego sprzeciwu mieszkańców swojej gminy i utraty stanowiska. I wszyscy unikają tematu jak ognia.

Od 2027 r. mniej usług

Obecna stawka 47 zł nie jest stawką docelową. Grzegorz Wiater przyznał, że umowa z PreZero została przedłużona na rok lub do wyczerpania połowy środków z poprzedniego przetargu, w zależności od tego, co nastąpi wcześniej. Nowy przetarg jest więc nieuchronny, a po nim – jak ostrzega prezydent Kulczycka – cena może być akceptowalna dla mieszkańców „albo i nie”. Związek pisze OPZ i szuka sposobów na to by podwyżka była jak najniższa. Mieszkańców martwi też, że wzrost stawek odbywa się równolegle z pogarszaniem jakości usług.

Zgromadzenie Związku tymczasem przyjęło nowy regulamin, który wejdzie w życie 1 stycznia 2027 r. Mieszkańcy stracą część dotychczasowych usług: zmniejszenie odbioru opon, gruz i odpady niebezpiecznych trzeba dostarczyć na PSZOK własnym transportem, szkło z domów jednorodzinnych wywożone raz na dwa miesiące zamiast co miesiąc, dostarczanie bioodpadów na PSZOK, czy kontrowersyjna rezygnacja z mycia pojemników na śmieci – usługa, która zdaniem Wiatera i tak była fikcyjna, miała dać oszczędność ok. 700 tys. zł rocznie, czyli – jak szacował – „złotówka w stawce”.

Sanepid: wprowadzono nas w błąd

Najpoważniejszy zgrzyt dotyczy ostatniego punktu. G. Wiater publicznie ogłosił, że likwidację mycia pojemników „pozytywnie zaopiniował Sanepid”. Małgorzata Szablowska, szefowa nowosolskiej stacji sanitarnej, oświadczyła, że jej instytucję wprowadzono w błąd – nie poinformowano, jaki zapis dokładnie jest z dokumentu usuwany. Po wyjaśnieniu sprawy Sanepid z urzędu zmienił opinię na negatywną. Próby ratowania twarzy przez związek w mediach społecznościowych nie pomogły. Zaufanie do komunikacji z instytucjami publicznymi jest dziś jednym z głównych problemów Eko-Przyszłości.

Mieszkańcy 14 gmin – którzy płacą dziś rekordową stawkę – mają prawo pytać, dlaczego ma być mniej, skoro jest drożej. I dlaczego ta sama logika nie obowiązuje wobec szefa Związku.

Kryzys zaufania

Sytuacja Eko-Przyszłości w połowie 2026 r. wygląda jak suma kilku narastających problemów. Po pierwsze – realna presja kosztów zagospodarowania śmieci pogłębiona brakiem wpływów z uruchomionego systemu kaucyjnego. Po drugie – kryzys zaufania: krytyka radnych Kolska i Nowej Soli, ciągły jeden wykonawca w przetargach, otwarcie powracający temat wyjścia poszczególnych gmin ze Związku. Po trzecie – problem z umiejętną i otwartą komunikacją z mieszkańcami w sprawie śmieci oraz instytucjami w sprawie uzgodnień, czego najjaskrawszym przykładem jest ostatnia sprawa z nowosolskim Sanepidem.

Czy uda się odbudować zaufanie wobec Eko-Przyszłości? Na razie niewiele na to nie wskazuje. Mieszkańcy, którzy płacą dziś 47 zł od osoby, najwięcej w historii związku – mają prawo oczekiwać, że za tę cenę dostają usługę co najmniej na dotychczasowym poziomie, a nie jej radykalnie „odchudzoną” wersję bez jasnego uzasadnienia.

W tle pozostaje pytanie zasadnicze: czy międzygminny model gospodarki odpadami, który jeszcze niedawno był chwalony jako przykład wspólnego działania samorządów, jest do uratowania. Czy też – jak sugerują niektórzy radni z Kolska, Nowej Soli, a po cichu również z kolejnych gmin – nadszedł czas, by każdy włodarz po raz pierwszy od 2012 r. odpowiedział sobie i swoim wyborcom na pytanie, jak wyjaśnić, że przynależność do Eko-Przyszłości to wciąż dobry interes dla mieszkańców.


Total
0
Shares
Related Posts

Powered by the Tomorrow.io Weather API
Total
0
Share