W powiecie nowosolskim od lat brakuje podstawowych form opieki nad seniorami: oddziału geriatrycznego, zakładu opiekuńczo-leczniczego (ZOL) oraz hospicjum. Dla wielu rodzin oznacza to konieczność szukania pomocy w Zielonej Górze, Torzymiu czy jeszcze dalej. Temat wrócił podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej – i znów pojawiło się kluczowe pytanie: czy Nowa Sól ma realne szanse na zmianę tej sytuacji?
Gdyby zapytać Nowosolan, czy chcieliby, żeby w mieście powstało hospicjum, ZOL lub oddział geriatryczny – odpowiedź zawsze będzie taka sama: tak, oczywiście. Rodziny opiekujące się starszymi rodzicami wiedzą, jak bezsilnie można się czuć, szukając miejsca, które zapewni im właściwą opiekę medyczną, gdzie senior może dochodzić do zdrowia pod opieką lekarzy i pielęgniarek. Albo choćby dla odciążenia rodzin, które często muszą brać urlopy lub rezygnować z pracy, żeby zaopiekować się chorym rodzicem.
Dyrektor nowosolskiego szpitala i zarazem radny Jarosław Sieracki oraz prezydent Beata Kulczycka w dyskusji na sesji potwierdzili to, o czym wielu mieszkańców wie od lat: nasz powiat jest „białą plamą” na mapie opieki geriatrycznej w województwie lubuskim. Czy da się to zmienić? Problem jest poważny, a droga do jego rozwiązania długa i wyboista. I wcale nie ma gwarancji, że skuteczne rozwiązanie uda się wdrożyć w życie.
Liczby, które mówią same za siebie
Powiat nowosolski zamieszkuje dziś niespełna 82 tysiące osób. Statystyki jednak bezlitośnie ukazują niepokojący trend. Przez ostatnie dwie dekady liczba mieszkańców spadła o ponad 5,6 procent. Prognozy GUS są jeszcze bardziej wymowne: do 2050 roku powiat może stracić kolejne niemal 9 tysięcy mieszkańców i liczyć zaledwie 73 tysiące. W samym tylko mieście Nowa Sól odnotowuje się ujemny przyrost naturalny – w 2025 roku urodziło się 801 osób, a zmarło 861.
Co więcej – społeczeństwo szybko się starzeje. Prawie co czwarty mieszkaniec powiatu nowosolskiego jest w wieku emerytalnym. To aż 24,3%, czyli ponad 20 tysięcy mieszkańców. I nie jest to już problem przyszłości – to teraźniejszość, z którą nasza służba zdrowia mierzy się każdego dnia. Według prognoz GUS, do 2060 roku liczba seniorów w Polsce wzrośnie do prawie 12 milionów. Nowa Sól i powiat nowosolski wpisują się w ten trend, a nawet go wyprzedzają – ze względu na znaczny odpływ młodych mieszkańców.
Reasumując sytuację: liczba osób starszych rośnie, przyrost naturalny staje się coraz bardziej ujemny – co bezpośrednio wzmacnia argument o pilnej potrzebie stworzenia geriatrii i ZOL-u w Nowej Soli lub w powiecie. Potrzeby opieki długoterminowej i geriatrycznej rosną – i będą rosły dalej.
Dyrektor Sieracki: Problem leży w utrzymaniu, nie w wybudowaniu
Jarosław Sieracki, dyrektor Wielospecjalistycznego Szpitala w Nowej Soli, objął stanowisko w styczniu 2025 roku. To nowosolanin z urodzenia, przez wiele lat wiceprezes ds. finansowych Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze. Jak nikt inny rozumie, co oznaczają liczby w szpitalnym budżecie. Na sesji Rady Miejskiej dyrektor Sieracki przedstawił problem bez owijania w bawełnę. Choć potrzeba utworzenia takich miejsc opieki nie budzi wątpliwości, największą barierą są finanse. Dyrektor szpitala wskazuje jasno: samo wybudowanie placówki to dopiero początek.
– Geriatria czy ZOL są konieczne, ale kluczowe jest ich późniejsze utrzymanie – podkreślał. Kolejną barierą jest kadra. W całym województwie lubuskim pracuje zaledwie kilku lekarzy geriatrów. Specjalizacja ta należy do najmniej popularnych – jest wymagająca, czasochłonna i relatywnie słabo wynagradzana. Bez specjalistów nawet najlepiej wyposażony oddział nie będzie w stanie funkcjonować.
Sieracki trzeźwo ocenił też realia finansowe systemu: NFZ ma deficyt szacowany przez różne źródła na od 18 do 26 miliardów złotych. Fundusz ma tyle pieniędzy, ile wpłynie ze składek zdrowotnych i nie ma z czego finansować nowych oddziałów, skoro ledwo starcza na bieżące leczenie ratujące życie. System ochrony zdrowia już dziś zmaga się z ogromnymi niedoborami finansowymi. Lukę tę będzie musiał zasypać budżet państwa – czyli i tak pieniądze podatników – tyle że przez większy deficyt. W takich warunkach trudno liczyć na finansowanie nowych świadczeń.
Inny przykład? Szpital w tym roku zakupił sprzęt za wiele milionów złotych. Na razie jest jeszcze na gwarancji. Ale kiedy wygasną umowy serwisowe, zaczną się koszty przeglądów i napraw – i będą to koszty ogromne. To samo dotyczyłoby nowej placówki opiekuńczej.
Prezydent Kulczycka: To priorytet mojej prezydentury
Przypomnijmy, że pierwsze rozmowy o budowie zakładu opiekuńczego w Nowej Soli toczą się już od 2005 roku. Minęło 20 lat i nadal bez efektu. Władze Nowej Soli i powiatu deklarują jednak, że nie zamierzają rezygnować z prób rozwiązania problemu.
Prezydent Beata Kulczycka wskazuje, że rozwój opieki nad seniorami jest jednym z priorytetów. Po analizie funkcjonujących rozwiązań w innych miastach, między innymi w Głogowie, samorządowcy skłaniają się ku stopniowemu modelowi działania. Zakłada on utworzenie niewielkiego zakładu pielęgnacyjno-opiekuńczego przy nowosolskim szpitalu, który w przyszłości mógłby być rozbudowywany. Taki scenariusz wymaga jednak współpracy wszystkich gmin powiatu, ponieważ szpital obsługuje nie tylko miasto, ale cały region.
Prezydent Kulczycka zaznaczyła wyraźnie, że miasto nie udźwignie tego samo. Potrzebne jest partnerstwo samorządów całego powiatu: powiatu nowosolskiego i wszystkich gmin wchodzących w jego skład. Szpital w Nowej Soli ma bowiem status placówki powiatowej – obsługuje nie tylko miasto, ale cały powiat. Finansowanie inwestycji musi więc być wspólne.
Biurokracja gasi zapał
Nawet przy zapewnieniu finansowania i porozumienia między samorządami inwestycja musi przejść skomplikowaną procedurę administracyjną. Otwarcie oddziału geriatrycznego lub ZOL-u wymaga przejścia przez procedurę zwaną IOWISZ (Instrument Oceny Wniosków Inwestycyjnych w Sektorze Zdrowia). To system, który ma oceniać, czy dana inwestycja jest potrzebna i uzasadniona. Projekt musi zostać uwzględniony w wojewódzkim planie transformacji, a następnie uzyskać pozytywną opinię Narodowego Funduszu Zdrowia. Ale tu fundusz, mając deficyt rzędu kilkudziesięciu miliardów złotych, rzadko zgadza się na nowe świadczenia, skoro nie może w pełni sfinansować już istniejących. W praktyce to etap, który często blokuje nowe inicjatywy, zwłaszcza w warunkach ograniczonych środków.
Dyrektor Sieracki przyznał wprost, że choć jest optymistą, to jest tego świadomy, że droga może być długa i pełna przeszkód. Wskazuje jeszcze jeden problem, o którym rzadko się mówi: brak specjalistów. Według danych, którymi dysponuje dyrektor Sieracki, w całym województwie lubuskim pracuje zaledwie sześciu geriatrów. Kolejnych trzech lekarzy jest w trakcie specjalizacji. Łącznie – dziewięć osób na cały region.
Geriatria jest jedną z najmniej popularnych specjalizacji lekarskich w Polsce, mimo że potrzeby stale rosną. Przyczyna jest prosta: specjalizacja trwa długo, jest trudna, a stawki wynagrodzenia – niekoniecznie adekwatne. System kształcenia specjalistów nie nadąża za starzejącym się społeczeństwem.
Sukces zależy od wspólnej determinacji gmin
Na sesji padło sformułowanie, które najlepiej oddaje myślenie władz: „nie zaczynajmy od wielkich pomysłów”. Konkretna ścieżka wyglądać miałaby tak: najpierw stworzenie przy szpitalu niewielkiego zakładu pielęgnacyjno-opiekuńczego jako zalążka, który z czasem można rozbudowywać. Potem próba przejścia przez procedurę IOWISZ i uzyskanie zgody NFZ. Równolegle zbudowanie koalicji finansowej miasta, powiatu i gmin wspólnie partycypujących w kosztach. A następnie stopniowy rozwój, być może z czasem powstanie oddział geriatryczny, choć o hospicjum możemy zapewne zapomnieć. Sukces zależy od wspólnej determinacji wszystkich partnerów, zwłaszcza samorządów, a ta, jak dotąd, co widać dobitnie w sprawie budowy nowego mostu, nie zawsze jest oczywista. To, ile pieniędzy i jak mogliby płacić za usługi sami pacjenci, zważając na niedobory pieniędzy w systemie zdrowia. Pytanie też brzmi: czy naprawdę uda się przejść od słów do czynów?
Co to jest ZOL i po co nam geriatria?
Wiele osób myli te pojęcia lub nie wie, czym się różnią. Warto to wyjaśnić.
Oddział geriatryczny to oddział szpitalny, na którym pracują lekarze geriatrzy – specjaliści od leczenia chorób starszego wieku. Starszy pacjent często cierpi jednocześnie na kilka schorzeń: nadciśnienie, cukrzycę, demencję, problemy z poruszaniem się. Geriatria podchodzi do takiego człowieka kompleksowo, a nie „po kawałku”.
Zakład opiekuńczo-leczniczy (ZOL) to coś pomiędzy szpitalem a domem opieki. Trafiają tu pacjenci, którzy zakończyli już intensywne leczenie, ale nadal potrzebują opieki pielęgniarskiej, rehabilitacji i nadzoru lekarskiego. Bez ZOL-u tacy ludzie leżą… na oddziałach chirurgicznych lub internistycznych szpitala, blokując łóżka przeznaczone dla pacjentów wymagających nagłej pomocy.
Hospicjum zajmuje się natomiast opieką paliatywną – łagodzeniem bólu i objawów u osób w terminalnym stadium choroby, zapewniając im godne i spokojne ostatnie tygodnie lub miesiące życia.








